Historia rowerowa jest nasycona momentami "co jeśli"

17/11/2017 0
Historia rowerowa jest nasycona momentami "co jeśli". Co jeśli ten francuski fan nie uderzył Eddy'ego Merckxa w Puy de Dome? Co się stanie, jeśli celnicy nigdy nie zatrzymają Willy'ego Voeta w samochodzie drużyny Festina? Co jeśli Cadel Evans nie doznał koszulki kolarskie przebicia w najgorszym momencie 2009 Vuelta a España? Pozostaje nam kontemplować alternatywne scenariusze rozgrywania wyścigów.
 
Ten miniony sezon dał nam garść nowych chwil, do których można się przespać. Dziś podejmiemy głębsze nurkowanie w Paris-Roubaix.
 
Jak zapewne pamiętacie, nasi fani kolarstwa ślinili się nad możliwą slugfest pomiędzy mistrzem świata Peterem Saganem i mistrzem olimpijskim Gregiem Van Avermaetem przy bruku Roubaix. W trakcie weekendu wyścigowego Van Avermaet pokonał Sagana w sezonie klasycznym, pokonując go w Omloop Het Nieuwsblad, E3 Harelbeke i Gent-Wevelgem. Sagan potrzebował odzież rowerowa wyniku, a wraz z katastrofą podczas Tour of Flanders, Paris-Roubaix zaprezentował swoją ostatnią szansę na wygranie głównej klasyki w 2017 roku.
 
Scena została przygotowana do bitwy, a następnie - CRAP! - Sagan stunął z 77 km przed metą. Gonił z powrotem do grupy. Nadzieja nie była stracona! A potem wspólnie zaczęliśmy jęczeć, gdy ponownie ustawił się w pozycji 30 kilometrów przed końcem. To ostateczne przebicie niemal znokautowało go z finału, który Van Avermaet wziął na sprint w welodromie Roubaix.